*Księga Gości*

Grudzień
Lipiec
2006
Grudzień
*Archiwum*





*Linki*

szablony






























seks na jeźdźca czyli rozbrykana kowbojka 2007-12-14

A teraz coś co lubi na pewno każdy facet!!! Czyli kobieta w roli kowbojki na rozbrykanym rumaku ;) Opis: kobieta siedzi okrakiem na mężczyźnie niczym na koniu. To ona decyduje o głębokości i szybkości penetracji oraz o rodzaju ruchów ( góra, dół, boczne, okrężne). Mężczyzna leży na wznak i jego zadaniem jest podziwianie pięknych widoków zmysłowo poruszającego się ciała partnerki oraz pieszczoty piersi, brzucha, ud, pośladków i innych części ciała kobiety. Kobieta siedząc i wykonując ruchy miednicą przód - tył moze stymulować swoją łechtaczkę. Mężczyzna także może sięgnąć ręką do łechtaczki i stymulować ja palcami. Członek stymuluje tylną ściankę pochwy oraz przedsionek pochwy. Jednak gdy kobieta odchyli się ku tyłowi, tak że jej ręce będą się opierały obok kolan mężczyzny, a jej miednica uniesie się jednocześnie do góry znacząco udostępniająć mężczyźnie łechtaczkę, członek będzie mocno stymulował szyjkę macicy co dla wielu partnerów jest bardzo podniecające. Zakres ruchów wówczas jest ograniczony ale kobieta może poruszać się delikatnie góra - dół.

Podczas tej pozycji to kobieta przejmuje inicjatywę. Warto dodać, że tego rodzaju igraszki umożliwiają kobiecie samopobudzanie, ponieważ z łatwością może ona dosiegnąć łechtaczki a mężczyzna może w tym czasie patrzeć jak jego partnerka pieści się sama. Gwarantuję że taki mężczyzna nie będzie mógł długo patrzeć na to spokojnie i jego ręce same zaczną wędrować po kobiecym ciele. W tej pozycji najleprze jest to że oboje partnerzy są usatysfakcjonowani. Każdy mężczyzna na pewno doceni niezapomniane rozkosze wzrokowe, a kobieta mozliwość dominacji i decydowania o rodzaju stosunku (spokojne, zmysłowe kochanie czy namiętny, dziki seks). Ponadto jest to pewne urozmaicenie, gdyż większość pozycji oddaje jednak kontrolę mężczyźnie.

Reasumując fajnie czasem jest się poczuć panią i władczynią męskiego członka. No to wio!


Głęboka penetracja 2007-12-09

A teraz pozycja, która, nie ukrywam, jest jedną z moich ulubionych. Ale zanim przedstawie moje refleksje na ten temat krótki opis: Pozycja ta jest bardzo podobna do klasycznej ale kobieta ma podkurczone nogi w udach tak że trzyma je mężczyźnie na "pagonach" albo na ramionach. Miednica kobiety wówczas wygina się w specyficzny sposób (do góry) dzięki czemu członek wchodzi naprawdę głęboko. Mężczyzna leży na kobiecie podpierając sie rękami. Jednocześnie mężczyzna ma sporo swobody i może się popisać naprawdę niezłym zakresem ruchów ( nawet okrężne) i tempa, czyli pędzić jak szalony albo powoli za to dobitnie.Ponadto mężczyzna może wprowadzać członka do pochwy pod
różnym kątem.
Są różne warianty tej pozycji, kobieta może również przyciskać kolana do piersi, nogi
wspierając na ramionach partnera, co umożliwia mu bardzo głęboką
penetrację. Podczas stosunku członek dotyka dna pochwy i szyjki macicy, które są dzięki temu mocno pobudzone. Wzmożony nacisk na przedsionek pochwy, który jet mocno stymulowany w trakcie ruchów frykcyjnych. Łechtaczka kobiety pobudzana jest przez nacisk.
A teraz bardziej naukowo: "Pozycje te wskazane są tylko dla kobiet wysportowanych i
sprawnych fizycznie, nie mających problemów z kręgosłupem. Mężczyzna
powinien uważać, by nie wprowadzić członka zbyt głęboko i nie sprawić
partnerce bólu. Nie należy kochać się w ten sposób w późniejszych
fazach ciąży."

Osobiście uwazam że pozycja jest naprawde genialna, bardzo podniecająca. Myślę, że to zasługa dużej swobody ruchów mężczyzny. Po prostu facetowi nic nie przeszkadza i jedzie! I to lubię, jeśli mężczyzna sie postara może kobietę doprowadzić do orgazmu, chociaż zależy to oczywiście od preferencji partnerki. Jest jeszcze jeden plus, mianowicie kobieta ma wolne ręce! Może bez problemu czochrać swojego faceta, głaskać. Jeśli ktoś lubi - dawać sporadyczne klapsy ukochanemu ( tak żeby przyśpieszył i jeszcze mocniej Cię rypał ;). No i oczywiście można dać znać o istnieniu swoich pazurków i (delikatnie!) przejechać nimi z rozkoszy po plecach ukochanego. Juz sama myśl jest podniecająca...


Moje ulubione pozycje 2007-12-02

Postanowiłam pogrzebać trochę w kamasutrze, żeby odnaleźdź moje ulubione pozycje, a może dowiedzieć się cos nowego. Od czego by tu zacząć? Może od podstaw. Znalazłam taki opis: "POZYCJA KLASYCZNA - "misjonarska", to jeden z najbardziej
uniwersalnych i najpowszechniej stosowanych sposobów wspołżycia.
Zapewnia dobry kontakt wzrokowy, umożliwia także głęboką penetrację,
całowanie się i stymulację ręczną."  oraz drugi, bardziej plastyczny: "Kobieta leży na plecach z rozchylonymi na boki i podkurczonymi w kolanach nogami. Mężczyzna leży całym ciałem na kobiecie co ogranicz mu możliwość pieszczot, które sprowadzają się do całowania ust i twarzy partnerki. Penetracja średnio głęboka, może być niewystarczająca dla partnerki." Swoją drogą myślę, że jeżeli dla partnerki to dla partnera też jeśli lubi stukać w szyjkę macicy. I dalej "Przy dźwignięciu jednej nogi poprawia się kąt wprowadzenia członka oraz głębokość emisji. Mocno pobudzane są ściany przedsionka pochwy i cześciowo pochwa. Przy mocnym rozchyleniu nóg partnerki mężczyzna może mieć uczucie luzu w pochwie. Szybkość i głębokość ruchów frykcyjnych zależna od partnera. Kobieta trzymając ręce na pośladkach mężczyzny poprzez pieszczotę i nacisk może kierować ruchami partnera. Pozycja zalecana jest dla partnerów dopasowanych lub mężczyzn z dłuższym członkiem." Uff to było wyczerpujące. Osobiście bardziej zgadzam sie z tym drugim opisem. Wg mnie jest to dobra pozycja na początek ale za bardzo sie nie zaszaleje dlatego warto zmienić pozycje na ostrzejszą. Oczywiście każda pozycja jest dobra, ale tę wybrałabym po męczącym dniu pracy, gdybym miała ochotę na prawdziwe szaleństwo wybrałabym... może zdradzę innym razem. To co mnie podoba się najbardziej w tej pozycji to genialne poczucie bliskości. Facet po prostu musi tulić partnerkę i to jest super, bo czasem ciężko faceta zmusić do przytulanek. Tym sprytnym podstępem ma się wszystko: przytulanki, grzecznego faceta, bo wyżytego no i własne spełnienie. A co wy myślicie?



tak długo... 2007-07-29

Tak długo czekam juz na mojego mężczyznę. Znów jest daleko odemnie. A ja czekam i myślę... Wraca jutro. Jakie będzie nasze sotkanie? Czy zedrze ze mnie ubranie gdy tylko mnie zobzczy i rzuci sie na mnie w namiętnym szale? Czy siądziemy przy kubku herbaty i opowie mi jak było a potem powie, że jest zmęczony i pójdzie spać wtulony w moje kolana? A może pocałuje mnie namiętnie a potem będzie delikatnie pieścił, aż aczniemy się kochać aż do wspólnego spełnienia?

Wiele jest scenariuszy... Który graliśmy zazwyczaj wiemy o tym tylko my... Na który mam ochotę jutro - wiem tylko ja... Który nigdy się nie spełnił, i być może nie spełni się nigdy nie wie nikt, bo przeciez nikt nie wie co może się stać. O tym co się stanie dowiemy się w przyszłości, więc do zobaczenia w przyszłości...


kłótnia 2006-12-18

Leżałam sobie w cieplutkim łóżeczku i czekałam aż przyjdzie do mnie mój ukochany. Byłam na niego już troche zła bo zarzucił mi, że go skłamałam i że gapie sie na półnagich facetów z gazet. A to była nieprawda!!! Miałam jednak nadzieje że mu przemówie do rozsądku i zrozumie że go nie okłamuje. Przecież twierdził, że mi ufa. W tej sytuacji przestałam rozumiec cokolwiek.

Chwile pózniej usłyszałam jego głos "Kochałaś sie w tym chemiku co?". Powiedział to pół żartem pół serio ale ja już wiedziałam co się święci. Nie spodobało mi się to. Fakt że 2 lata temu uczył mnie kilka lekcji młody chemik, który mi się podobał z wyglądu ale to wszystko! Miłość to coś zupełnie innego. Przecież on wie o tym że kocham go ponad wszystko. Już od trzech lat....

"To znaczy że mnie nie kochasz skoro wg ciebe to była miłość?" zadałam to przewrotne, podchwytliwe pytanie. Miałam nadzieje, że zrozumie.

Nie zrozumiał. Powtórzyłam to kilkakrotnie. Próbowałam tłumaczyć ale wciąż nie rozumiał. W końcu powiedziałam mu to jasno, prosto w oczy, że tamten facet był tylko przystojny nic więcej. Dorzuciłam jeszcze zgryźliwą uwagę na temat dziewczyny na widok której kiedyś wybauszył oczy a ja czekałam na niego w domu. Mówiliśmy sobie o wszystkim. Chcieliśmy za wszelką cene być ze soba szczerzy a szczególnie ja, bo kiedyś go okłamałam kilka razy i zraniłam. Nie chciałam tego. Ale obiecałam, że sie zmienie i zmieniłam się. To było na poczatku naszej znajomości ale myślałam, że już mu udowodniłam, że mówie mu totalnie o wszystkim.

Najeżył się i zaczęliśmy się kłócić. Sama już nawet nie pamiętam co mówiliśmy i co sobie zarzucaliśmy. Było bardzo ostro. Ja nie mogłam zrozumieć czemu on zarzuca mi takie bzdety skoro wie, że kocham go ponad życie a on miał pretensje, że nie mam do niego podejścia. Powiedział, że powinnam go przytulić pocałowac i powiedzieć zeby nie gadał takich "głupot". Miał mi za złe, że poświęcam mu zbyt mało uwagi. Byłam zła "Mam cie nagradzac za to, że mnie obrażasz?" pytałam. W tej chwili film mi się urwał. Szał złości zawładnął naszymi umysłami.





Created by asia
dla kompi
Miłość jest jak ogień - przyjemnie gorąca ale potrafi spalić...
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]